Kilkanaście lat temu Filip Springer wędrował po Dolnym Śląsku. Ktoś pokazał mu wtedy starą pocztówkę, na której były kamieniczki i samochód jadący pod górę. Zapytał, gdzie to jest. Usłyszał, że tego już nie ma. Zapytał „Gdzie tego nie ma?” Okazało się, że dwa kilometry dalej. Poszedł w to miejsce i zobaczył łąkę. Ze wszystkiego, co tutaj było: domów, kościołów, restauracji, browaru, kopalni, nic nie zostało. Tak się zaczęła przygoda autora z tym miejscem. Springer jest archeologiem z wykształcenia i udało mu się odtworzyć jego siedemsetletnią historię.
Ta wielowiekowa historia to dzieje Kupferberg - niemieckiego, dobrze prosperującego miasteczka. Dopiero po II wojnie światowej te tereny stały się częścią tak zwanych Ziem Odzyskanych. Kupferberg został Miedzianką, Niemcy wyjechali, w ich domach zamieszkali Polacy, a Rosjanie zaczęli tu rabunkowe wydobycie uranu.
Aby oddać specyfikę tego miejsca, Springer opisał historie ludzi, którzy tu żyli. Uczestnicy poniedziałkowego spotkania byli pod wrażeniem tego, jak na przykładzie mieszkańców małego miasteczka autor przedstawił - jak w soczewce - skomplikowane niemiecko-polsko-rosyjskie losy. Losy ludzi, po których przejechał walec historii. Dzieje tych ludzi i tego miejsca to historia znikania.
Kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki - ostatnie przed wakacjami - odbędzie się 22 czerwca. Porozmawiamy na nim o największej katastrofie morskiej w powojennej Polsce. Punktem wyjścia będzie dla nas reportaż Adama Zadwornego "Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku". Serdecznie zapraszamy!